View allAll Photos Tagged sprzedawca

A fishmonger (historically fishwife for female practitioners) is someone who sells raw fish and seafood. Fishmongers can be wholesalers or retailers, and are trained at selecting and purchasing, handling, gutting, boning, filleting, displaying, merchandising and selling their product. In some countries modern supermarkets are replacing fishmongers who operate in shops or fish markets.

 

The fishmongers guild, one of the earliest guilds, was established in the City of London by a Royal Charter granted by Edward I shortly after he became king in 1272. Partnership with foreigners was forbidden and the sale of fish was tightly controlled to ensure freshness and restrain profit, which was limited to one penny in the shilling. Nevertheless, the guild grew rich and, after Edward's victory over the Scots, was able to make a great show, including one thousand mounted knights.

 

During the reign of Edward II, the political power of the fishmongers waned and Parliament decreed that no fishmonger could become mayor of the city. This was soon rescinded and their wealth increased further so that, during the reign of Edward III, the guild could provide £40 to the war against the French, this being a great sum at that time.

 

The guild was then reformed by Great Charter as the Mystery of the Fishmongers of London. They were given a monopoly over the crying and selling of fish and they regulated the catching of fish in the Thames which teemed with fish such as salmon at that time. The guild still continues today as one of the Great Twelve City Livery Companies.

 

In many countries, the fishwife was proverbial for her sharp tongue and outspoken speech. In Medieval France, the ones in Paris were known for their special privilege of being able to speak frankly to the King himself, when he ventured into the marketplace, and voice criticism without fear of punishment.

 

Molly Malone is a character from a popular Irish song about a young fishwife who tragically dies at a young age.

 

Charles Fort in his book Lo! compiles the story of the Mad Fishmonger or "St. Fishmonger", which later may or may not appear in the Schrödinger's Cat Trilogy by Robert Anton Wilson. St. Fishmonger allegedly caused crabs and periwinkles to fall from the sky.

 

In the English translation of the Asterix series, the village fishmonger is called Unhygienix. In the film The Beach, the Island's chef has only fish as a source of meat, and is named Unhygienix in reference to the Asterix character.

 

In Shakespeare's Hamlet, some contend that the word fishmonger was a euphemism for a "fleshmonger" or pimp. Source Wikipedia.

 

TD : Agfapan 100 Professional 35mm film, developed in D-76 1+1 for 7 minutes. Exposure ISO 100 @35mm lens, natural daylight. Scanned with Alpha 6000 edited in ACR, inverted in CS6.

Vendor selling fruits in the streets of Old Havana in December 2013.

 

In Explore 22 April 2014 (#36).

 

Pond5

Adobe Stock

Alamy

Dreamstime

Mostphotos

Depositphotos

Zazzle

123rf

Panthermedia

 

jekurantodistaja.wordpress.com

 

I'm fed up with complex builds, which always take me a lot of time, and I miss arranging minifigs....

Albuquerque, NM - Old Town

Sprzedawca gorących kasztanów na ulicy w Norymberdze. Pycha !!! /

The seller hot chestnuts on the street in Nuremberg. Yummy !!!

I'm fed up with complex builds, which always take me a lot of time, and I miss arranging minifigs....

plac Ludowy - sprzedawca czereśni

#nikon #canon #fotografia #fotografia_dla_początkujących #aparat #wybór_aparatu #nowy_aparat #nowy #kompakt #lustrzanka #prezent #swieta #święta #choinka #gift #recenzja #kup_prezent #pomysł_na_prezent #dobry_wybór #aparat_na_start #magdalena_adrian #Magdalena_Adrian #polska #germany #Wesseling #wybór # NIKON #Nikon #CANON #Canon #camera #YouTube #Vlog #Blog #posłuchaj #doradzić #jak #co #gdzie #nauka #subskrypcja #tested #test #testuj #testuje #film #video #polka #grupa #pomysł #obiektyw #tanio #drogo #fotografia #zdjęcia #robić #sprzedawca #sklep #oferty #aparat #potrzebny #bożenarodzenie #urodziny #kompaktowy #aparat_kompaktowy #grudzień #black friday #black friday_2017 #black friday_2018 #black friday_2019 #BlackFriday #pasja #zarobek #lekcje #amator #początkujący #fotograf #jak_zostać_fotografem #optyka #funkcje #body #kit #zestaw #samsung #znane_marki #grafika #możliwości #technika #technika_robienia_zdjęć #czas #przesłona #modelować #parametry #fit #fitnes #beautiful #podsumowanie #krajobrazy #architektura #portrety #cena #więcej #zakupy #dokonywać #talent #fotograficzny #poinformuj #model_aparatu #podarunek #niespodzianka #uzbierać #odłożyć

In less than 10 days Ramadan - the holy month of islam is beginning.

Sprzedawca przepysznych pieczonych kiełbasek norymberskich. Zachwyciły mnie jego wypielęgnowane wąsy. Fajny gość, prawda? / Seller delicious nuremberg grilled sausages. I have been delighted his well-groomed mustache. Nice guy, right?

China Town, Bangkok, Thailand.

January, 2014.

Mahamud - sprzedawca kebabów.

Coffin dealer in Gostynin, Mazovian Voivodeship, Poland.

 

Marchand de cerceuils à Gostynin, Voïvodie de Mazovie, Pologne.

 

Sarghändler in Gostynin, Woiwodschaft Masowien, Polen.

  

Warsaw, Poland.

July, 2013.

Keep smiling!

Cairo, Egypt

Pierwszy raz jesteśmy na noclegu tak wcześnie. O 16 zamykają pocztę, gdzie chcemy się udać w celach optymalizacyjnych, by żyło się lżej. Szybkie przepakowanie, i część rzeczy ląduje w torbie "odesłać do domu". Zaletą małych miast jest to, że wszędzie jest blisko, śpimy właściwie na południowym końcu wydłużonego rynku, zamek jest na północnym, a na przeciw niego uliczka odchodząca w prawo, gdzie mieści się poczta. Ruch dość spory, przed weekendem, ratuje nas przed zmoknięciem - rozpętuje się, na szczęście krótkotrwała, ulewa. Po udanej operacji odchudzającej pora na przeciwdziałania, czyli zakupy na dwa dni. A skoro to miasto to najlepiej zaopatrzyć się w chleb w piekarni. Także na rynku. Zanim jednak tam wrócimy zatrzymujemy się w Gieesie po rękawiczki gospodarcze, i torebki śniadaniowe. Droga wychodzi na zamek, i tam się udajemy zjeść i zobaczyć jakie zmiany zaszły od 2010 roku kiedy tam nocowałem.

Zamawiamy rolady z kurczaka ze szpinakiem i ziemniakami za 23 zł, ziemniaków jednak nie ma, wymieniamy je na ryż, omijając frytki. Wychodzi ciekawe danie, trochę poza menu, ale nie mam poczucia, że się nim najadam. No i musimy czekać prawie pół godziny mimo kompletnie braku innych klientów. W zamku niezbyt dużo zmian - podobno ukończona została sala balowa w skrzydle wschodnim. D zaczyna się martwić, że nam zamkną piekarnię, więc przed 17, pierwsze kroki kierujemy tam. W piekarni kupujemy niemal ostatnie chleby, ale świeże, sztuk 3. Do tego bułki na piątek, na drogę. W dwóch kolejnych sklepach listę zakupów poszerzamy o ser żółty, drugi kanapkowy, trzeci topiony, czwarty śmietankowy, 40dkg kiełbasy suchej, Tymbarka jablkowo-miętowego, banany, ogórka, i pewnie coś jeszcze.

W zajeździe przebieram się w strój cywilny a D w biegowy, i wychodzimy poraz drugi, doprowadzam ją na start treningu a sam wracam przez cmentarz oglądając gotycki kościół, dziś cmentarny. Zachodzę dalej we wschodnie rejony Międzylesia odkrywając gazownię, dawną plebanię, dawny sąd, i coś co przypomina szpital, tyle że z krzyżem.

Zagaduje mnie lokalny mieszkaniec myląc z czyimś synem. Pytam o prewentorium, facet gada coś o spalaniu plastiku, czego zabroniło ostatnio miasto, właścicielu za granicą, i swoich przeżyciach. Wyglad ma mocno zniszczony, ale szczęśliwie odczepia się gdy dochodzimy do rynku. Postanawiam naprawić pasek ładowania Suunto i zachodzę do sklepu motoryzacyjnego nieopodal. Sprzedawca pomaga przyciąć spinacz, w brakującą nogę klamry ładującej, a ja, w ramach wdzięczności wymieniam w jego kantorze złotówki na korony. Wracam na nocleg, trochę zmarźnięty, z wyładowanym telefonem, ciekawy efektu operacji reanimacji Suunto. Jest kilka minut po 19, i chwilę później, za trzecią próbą zegarek zaczyna się ładować. Kolacja, D wraca po 20, mniej więcej w momencie kiedy zaczynam się o nią martwić. Pierwszy chyba nocleg bez śpiwora.

Dowiedz się, czym jest skuteczny hipnotyczny telemarketing, dzięki któremu zwiększysz swoje zyski

www.ebooki24.org/ebook/hipnotyczny-telemarketing-dariusz-...

Entrance to ul. Chmielna, Warsaw, Poland

plac Garibaldi - sprzedawca kasztanów

Maly Kambodzanin (sprzedawca widokówek) odpoczywa po pracowitym dniu

Afgański sprzedawca dywanów

Sprzedawca balonów

10 maja odbędzie się ogólnopolski protest techników farmaceutycznych, którzy sprzeciwiają się odbieraniu im uprawnień i wygaszaniu kształcenia w tym kierunku. W Polsce pracuje obecnie około 40 tys. techników, którzy często są właścicielami i podstawowym personelem wielu aptek. Jeżeli ich zabraknie, dojdzie do analogicznej sytuacji jak w przypadku pielęgniarek – przestrzegają związki branżowe, które są również przeciwne ustawie „Apteka dla aptekarza” i apelują o konsultacje społeczne.

– Powodem protestu jest brak możliwości porozumienia z organami władzy. Wprowadzana jest bardzo poważna zmiana, która de facto spowoduje odsunięcie techników farmaceutycznych od wykonywania najważniejszych czynności w aptekach. Mimo to nie mamy szansy skontaktowania się z władzami i przedstawienia swojej opinii w tej sprawie, a Ministerstwo Zdrowia nas ignoruje. Nie możemy się doprosić spotkania nie tylko z ministrem, lecz nawet z jego podwładnymi. Nie mamy komu przedstawić swoich argumentów – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Paweł Klimczak, prezes zarządu Izby Gospodarczej Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek.

Na 10 maja zapowiadany jest ogólnopolski strajk techników farmaceutycznych i właścicieli punktów aptecznych. Protest ma się odbyć w godz. 10–15 przed główną siedzibą resortu zdrowia na ulicy Miodowej, skąd uczestnicy przemaszerują pod Sejm.

Protestujący sprzeciwiają się wprowadzeniu w życie ustawy „Apteka dla aptekarza”, która w tej chwili trafiła na biurko prezydenta. Projekt zakłada, że aptekę będzie mógł założyć i prowadzić tylko farmaceuta z czynnym prawem do wykonywania zawodu albo specjalnie powołana w tym celu spółka, której partnerami są wyłącznie farmaceuci. Jeden podmiot będzie mógł skupiać maksymalnie cztery apteki.

Nowelizacja wprowadzi też kryteria geograficzno-demograficzne, co oznacza, że konkurujące ze sobą apteki będzie musiała dzielić odległość przynajmniej 500 metrów, a pozwolenia na otwarcie nowej placówki będą wydawane tylko tam, gdzie będzie przypadać na nią minimum 3 tys. osób.

Projekt ustawy „Apteka dla aptekarza” wywołał szeroki sprzeciw organizacji branżowych, przedstawicieli polskich sieci aptecznych, Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Fundacji Republikańskiej. Został również skrytykowany przez UOKiK i resort rozwoju, który stwierdził, że „zmiany nie odpowiadają na najważniejsze wyzwania stojące przed sektorem aptek w Polsce”. Eksperci przestrzegają, że wprowadzenie nowych regulacji może spowodować wycofanie się zagranicznych sieci aptek z polskiego rynku. Krytycy oceniają, że nowelizacja utrudni pacjentom dostęp do leków, spowoduje wzrost cen oraz doprowadzi do monopolizacji rynku przez samorząd farmaceutyczny.

– Powstanie pewne lobby. Każdy z właścicieli czy członków tego lobby będzie miał po cztery apteki. Doprowadzi to do całkowitego zabetonowania rynku. Z drugiej strony, będą z niego wypychani technicy farmaceutyczni, a musimy pamiętać o tym, że dziś w dużej części są oni właścicielami i podstawowym personelem w wielu aptekach – podkreśla Paweł Klimczak.

Jak wynika z badania, które przeprowadził pod koniec kwietnia instytut badawczy Kantar Millward Brown, ponad dwie trzecie Polaków (62 proc.) uważa, że wprowadzenie nowych przepisów doprowadzi do wzrostu cen leków nierefundowanych. Prawie połowa (47 proc.) jest przeciwna wprowadzeniu kryteriów demograficznych, które zakładają, że jedna apteka musi przypadać na minimum 3 tys. mieszkańców.

Technicy i właściciele punktów aptecznych będą protestować również przeciw zmianom w prawie, które zakładają likwidację zawodu technika farmaceutycznego i wygaszenie  kształcenia w tej specjalności. Oznacza to, że w roku szkolnym 2018/2019 w szkołach, które prowadzą kształcenie zawodowe, nie będzie rekrutacji dla kandydatów na ten kierunek.

To efekt przeglądu kadr przeprowadzonego przez Ministerstwo Zdrowia. Resort zamierza zlikwidować zawód technika farmaceutycznego, powołując w zamian inne profesje odpowiadające na zapotrzebowanie systemu służby zdrowia.

– Pojawiają się plotki, że zamiast technika farmaceutycznego ma zostać wprowadzony zawód pomocy aptecznej, który będzie pracował z przyuczenia, coś jak sprzedawca w sklepie. Jest to oczywisty regres, który nie będzie służył ani rynkowi, ani pacjentom, tylko określonej grupie zawodowej – ocenia Paweł Klimczak.

Organizatorami demonstracji są Izba Gospodarcza Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek oraz Związek Zawodowy Techników Farmaceutycznych RP. Oba związki apelują do resortu zdrowia o konsultacje społeczne w sprawie planowanych zmian.

– Tworzony jest wokół nas dziwny mur, którego nie możemy przebić. Wydaje mi się, że ten protest będzie jedyną szansą, żeby dotrzeć do społeczeństwa z naszym hasłem „3xNIE” – wyjaśnia Paweł Klimczak.

Prezes Izby Gospodarczej Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek wyjaśnia, że projektowane przez Ministerstwo Zdrowia zmiany spowodują znacznie ograniczenie uprawnień techników. Odbiją się również na rynku pracy. W aptekach pracuje obecnie około 40 tys. techników farmaceutycznych, natomiast farmaceutów jest dwukrotnie mniej. Likwidacja tego zawodu może doprowadzić do analogicznych braków jak w przypadku zapotrzebowania na pielęgniarki i lekarzy specjalistów.  

– Uprawnienia zawodowe to rzecz, która powinna być ściśle chroniona. Jeśli proponowane zmiany wejdą w życie, technik farmaceutyczny nie będzie mógł wydawać w aptece wielu medykamentów. Jego rola zostanie bardzo poważnie ograniczona. Tego dotyczy pierwsze „nie”. Kolejne „nie” dotyczy kształcenia. Technicy farmaceutyczni od przyszłego roku przestają być kształceni. Jeżeli nic się nie zmieni, to powtórzy się sytuacja pielęgniarek, których w pewnym momencie zaczęło brakować – zauważa Paweł Klimczak.

  

www.biuro-maklerskie.pl/w-srode-technicy-farmaceutyczni-w...

Nieraz stoisz na ulicy. Oglądasz wszystko na około. Widzisz jak coś składa się w jedną wielką całość. Promienie słońca prześwitują przez drzewa. Ciepłe plamy zachodzącego słońca. Rozmyte cienie na plamiastej ścianie. Dwójka chłopców siedzi na schodach i ciągle się przepycha. W ogóle nie patrząc w obiektyw. A ulicą na to wszystko idzie sprzedawca lodów.

 

Słońce, cienie, schody, drzwi, kościół, chłopacy, kolory, lodziarz, jego biała czapeczka, jego żółty wózek. On po prostu idzie i właśnie teraz przez liście słońce świeci na twarze tych chłopaków. Trzeba zrobić zdjęcie. Za chwile słońce zajdzie, lodziarz przejdzie, chłopacy wstaną.

 

Szybki ruch, palec i tak zawsze jest na spuście migawki. Ah, stara zasada mówi, że gdy aparat jest nieużywany najlepiej trzymać go ustawionym na "P". Wtedy można po prostu wcisnąć migawkę gdy jest taka potrzeba. A ja muszę kręcić. Za ciemno, za ciemno. Ogniskowa. Czas. Pstryk. Lodziarz sobie poszedł. Po co F8? Ale mam zdjęcie.

 

Lekko poruszone, ale jest. Zdjęcie idealne. Mam je chociaż takie. Wyrwane raz na zawsze z albumu nie zrobionych zdjęć.

Mała wyprawa na bazar staroci.

-----

Pancolar 50/1.8

Z cyklu specjały świata, "na zupę" - jak zachwalał sprzedawca.

1 3 4 5 6 7 ••• 14 15