On the borderline between life and death - won battle for life
"On the borderline between life and death - won battle for life."
When I came to vet with my dog I saw heartbreaking situation. Dog lying on a surgery table and a lady crying and hugging it. I didn't know what to say, so after a longer while I asked: What has happened? The vet answered: We just saved his life. It is old, almost deaf dog.
The lady (the owner) added: He's brought back from the underworld.
And what is the conclusion? Show your pet that you love it till it's not too late.
It all happened in Wrocław, Poland.
Ostatnim razem gdy byłem z psem u weterynarza zobaczyłem taką oto scenę: Leżący na stole operacyjnym pies przytulany przez swoją właścicielkę. Obraz iście dramatyczny. Zapytałem co się stało, a weterynarz z uśmiechem odpowiedział że właśnie sprowadzili go z powrotem z drugiego świata. Na twarzy właścicielki zmęczenie, łzy i cień uśmiechu. Powiedziała że jest on już bardzo stary, praktycznie głuchy, ale że jest jej przyjacielem i nie wyobraża sobie bez niego życia.
Jaki jest wniosek?
Kochajmy nasze zwierzęta póki możemy. Póki nie jest za późno. Bo jak dojdzie do takiej sytuacji to możemy to jeszcze bardziej przeżywać. A jak się zobaczy to na własne oczy to daje jeszcze bardziej do myślenia. Zdjęcie nie oddaje w pełni dramatyzmu sytuacji jaką tam zobaczyłem.
On the borderline between life and death - won battle for life
"On the borderline between life and death - won battle for life."
When I came to vet with my dog I saw heartbreaking situation. Dog lying on a surgery table and a lady crying and hugging it. I didn't know what to say, so after a longer while I asked: What has happened? The vet answered: We just saved his life. It is old, almost deaf dog.
The lady (the owner) added: He's brought back from the underworld.
And what is the conclusion? Show your pet that you love it till it's not too late.
It all happened in Wrocław, Poland.
Ostatnim razem gdy byłem z psem u weterynarza zobaczyłem taką oto scenę: Leżący na stole operacyjnym pies przytulany przez swoją właścicielkę. Obraz iście dramatyczny. Zapytałem co się stało, a weterynarz z uśmiechem odpowiedział że właśnie sprowadzili go z powrotem z drugiego świata. Na twarzy właścicielki zmęczenie, łzy i cień uśmiechu. Powiedziała że jest on już bardzo stary, praktycznie głuchy, ale że jest jej przyjacielem i nie wyobraża sobie bez niego życia.
Jaki jest wniosek?
Kochajmy nasze zwierzęta póki możemy. Póki nie jest za późno. Bo jak dojdzie do takiej sytuacji to możemy to jeszcze bardziej przeżywać. A jak się zobaczy to na własne oczy to daje jeszcze bardziej do myślenia. Zdjęcie nie oddaje w pełni dramatyzmu sytuacji jaką tam zobaczyłem.