Z fotografią zetknąłem się, gdy miałem mniej więcej 10 lat. Ojciec miał radziecki aparat LUBITIEL, lustrzankę dwuobiektywową średnioformatową (6x6) na film zwojowy i wówczas nadszedł moment, gdy pozwolił mi zrobić czasem parę zdjęć. Oczywiście od zrobienia zdjęć do momentu ich ujrzenia mijało zawsze trochę czasu – film trzeba było oddać do wywołania i wykonania odbitek na papierze, w tamtym czasie najczęściej stykowych. Spodobało mi się to i coraz częściej brałem aparat, ruszałem w tzw. „teren” i – używając tabeli naświetlań - robiłem zdjęcia, kupując filmy za otrzymywaną od Rodziców „tygodniówkę” i oddawałem moje filmy do fotografa, aby móc obejrzeć efekty moich prób. Gdy nieco podrosłem, zapisałem się do pracowni fotograficznej w pobliskim Domu Kultury. To dopiero był odjazd! Wszystko to, co robił za mnie zakład fotograficzny, zacząłem – pod okiem instruktora - robić sam: od sporządzania kąpieli przez wywołanie filmu do zrobienia powiększeń przy pomocy powiększalnika. To dopiero było odkrycie – jakie to proste! I w ten oto sposób wpadłem w sidła fotografii, z których do dziś się nie uwolniłem i która to do dziś jest jednym z moich hobby. Gdy chodziłem do szkoły średniej, dostałem od Rodziców pieniądze na mój pierwszy, własny aparat. Był to używany PRAKTIFLEX, dość prosta, produkowana w NRD małoobrazkowa lustrzanka jednoobiektywowa, będąca pierwowzorem późniejszych aparatów rodziny PRAKTICA. W ten oto sposób „zakochałem się” w lustrzankach jednoobiektywowych. Od tego czasu inne aparaty, te z celownikiem i dalmierzem (ZORKI, KIJEW, FED czy inne) w zasadzie przestały dla mnie istnieć. Możliwość oceny na matówce rzeczywistego obrazu, jego kompozycji, głębi ostrości – to było to! Fotografowałem w zasadzie wszystko co można było fotografować, gdyż w tamtych czasach obowiązywało w Polsce wiele zakazów fotografowania. Wtedy też spróbowałem robić zdjęcia w kolorze. Pierwsze moje próby to były slajdy, wykonane na jedynym wówczas dostępnym materiale – produkowanych w NRD filmach odwracalnych ORWOCHROM UT16 o czułości 16DIN/32 ASA, czyli obecnie ISO 32. Można sobie wyobrazić ograniczenia będące wynikiem tak niskiej czułości i niezbyt jasnego (f3.5/50mm), acz dobrego obiektywu Zeiss Tessar. Nieco później, a był to koniec lat 60-tych, próbowałem swoich sił w procesie barwnym negatywowo-pozytywowym, używając jako negatywu jedynego dostępnego - również produkcji NRD - filmu ORWOCOLOR NC16 o parametrach jak wyżej. Po wywołaniu filmu w laboratorium odbitki na papierze próbowałem robić sam na polskich papierach FOTONCOLOR lub rzadko dostępnych, ale znacznie lepszych papierach czeskich FOMACOLOR. Przyznam, że nauka była trudna i wyboista, gdyż warunki w ciemni były wówczas bardzo prymitywne, ale udało się osiągnąć jakie takie rezultaty i ogarnąć temat.

Gdy zacząłem pracować, na początku lat 70-tych zapragnąłem zmienić prymitywnego PRAKTIFLEX-a na coś lepszego, wszak postęp w konstrukcjach aparatów był wówczas szybki i znaczący. Oczywiści w grę wchodziła tylko lustrzanka jednoobiektywowa, natomiast w tym momencie wrócił sentyment do średniego formatu i zdecydowałem się na kupno używanej (dla amatorów nowe nie były dostępne na rynku) średnioformatowej lustrzanki PENTACON SIX z obiektywem Zeiss Biometar f2.8/80mm. Nie był to tani sprzęt. Zapłaciłem za niego prawie 3 miesięczne wypłaty! Ale opłaciło się – to było to! Później dokupiłem jeszcze dodatkowy obiektyw Zeiss Sonnar f2.8/180mm, a następnie Biometar f2.8/120mm. Po drodze była jeszcze PRAKTICA MTL-3 z Pancolarem f1.8/50mm i dodatkowym zoomem f4.0/80-200mm. I z takim sprzętem dojechałem do końca lat 90-tych.

W tym czasie dysponowałem w domu ciemnią zapewniającą mi przyzwoite warunki naświetlania i obróbki papierów barwnych w procesie wysokotemperaturowym. Tylko negatywów barwnych do procesu wysokotemperaturowego nigdy nie odważyłem się wywoływać samemu.

Początek wieku XXI doprowadził mnie do rozpoczęcia przygody z aparatami cyfrowymi. Pierwszym moim aparatem cyfrowym był aparat SONY DSC-H2 z mozaiką 1/2.5”, 6Mpix. Skusiłem się na ten typ, gdyż miał on ekran elektroniczny z wziernikiem „jak w lustrzance”. Ale to była tylko namiastka lustrzanki – rozdzielczość ekranu wynosiła tylko 85000 punktów, a jego odświeżanie odbywało się z częstotliwością około 6 razy na sekundę, co było niewygodne przy obiektach szybko przemieszczających się. Poza tą drobną wadą aparat sprawował się bez zarzutu.

Kolejnym moim aparatem stała się wreszcie w roku 2010 prawdziwa lustrzanka – Canon EOS 450D (format APS-C) ze standardowym obiektywem f3.5-5.6/18-55mm i dokupionym zoomem Canon f4.0-5.6/55-250mm. Aparat służył mi dzielnie przez 10 lat, ale po tym czasie zamarzyła mi się lustrzanka pełnoformatowa. Wybór padł tym razem na body NIKON D750 z obiektywem TAMRON f3.5-6.3/28-300mm. Wreszcie mam aparat z jednym obiektywem zaspokajający w pełni moje oczekiwania pod wieloma względami, takimi jak format, wielkość mozaiki czy zakres czułości. Oczywiście nie jest to mój jedyny aparat – do robienia zdjęć podczas np. wypraw rowerowych lub gdy nie chce mi się brać dużego aparatu – mam „kieszonkowca” SONY Cyber-shot DSC-WX220. Mały, poręczny, zmieści się nawet w kieszeni, ale mimo to z dużymi możliwościami i mozaiką 18,2 Mpix.

Co fotografuję? Bardzo lubię architekturę, pejzaże i krajobrazy, rzadziej portret. Nie unikam robienia zdjęć na różnych imprezach i wystawach. W żadnym wypadku nie jestem profesjonalistą, po prostu lubię fotografię.

I tak oto w skrócie wygląda moje życie z fotografią. Z tym skrótem to może nie bardzo wyszło, ale gdy człowiek chodzi po tym świecie już kilka ładnych lat, to i faktów wartych zaznaczenia trochę się nazbiera.

  

I touched photography for the first time when I was about 10. At that time my father had Soviet, 6x6 size, twin-lens reflex camera LUBITIEL and I was allowed - from time to time - to take few photos. Of course it wasn’t possible to see results instantly as we can do it today; film had to be processed and prints made at photographer’s shop. I liked it and I could take from time to time my father’s camera and equipped with “exposure table” (a kind of manual exposure meter), I was able to take photos. Processing after session – as mentioned above. When I was a bit older, I joined a photo club nearby. I discovered there, that I can prepare developing and fixing bats, process films and make prints using enlarger, supervised by trainer. This was the moment I was “snared” by photography, and it lasts up to now.

When I attended secondary school, my parents gave me money for my own first camera. It was very difficult and expensive to buy a new camera at that time, so I bought second-hand PRAKTIFLEX, single lens reflex 35mm camera. Produced in former GDR, very simple, fully manual, but equipped with quite good lens – Zeiss Tessar f3.5/50mm. It was archetype of a long PRAKTICA cameras family, manufactured up to early 90’s. From this moment SLR’s became for me the only “real” cameras. All other cameras with viewfinder and rangefinder were for me “lower shelf” cameras. When I acquired more practice, I wanted to take colour photos. In first step I tried with slides. The only accessible film for slides was at that time - manufactured in GDR - ORWOCHROM UT16 (speed: ISO 32). Results were better, than I expected. The only condition was adequate light level because of film low speed and not very bright camera lens. At the end of 60’s I wanted to start making colour prints. I bought negative films ORWOCOLOR NC16 (speed: ISO 32), also the only accessible. After processing these films in a laboratory, I tried to make prints, using Polish or Czech colour papers. It took me some time to learn, but at last results were acceptable for me. I must say I was one of pioneers in colour photography among members of our photo club.

At that time progress in camera development was very fast and significant, so in early 70’s, when I started to work, I wished to change my simple SLR to more present-day camera. I chose - manufactured in GDR – PENTACON SIX, 6x6 SLR camera with Zeiss Biometar f2.8/80mm lens. Why 6x6 camera? I think it was a kind “affection” to first 6x6 camera I used. It was also second-hand camera, because then it was almost impossible to buy a new one; these cameras were available only for professional photographers. Cost? Some my 3 monthly salaries at that time! But it was worth these money! Later I bought additional lens – Zeiss Sonnar f2.8/180mm and Zeiss Biometar f2.8/120mm. After few years I bought 35mm SLR PRAKTICA MTL-3 with Zeiss Pancolar f1.8/50mm and additional zoom f4.0/80-200mm lens. Equipped with such camera set I reached end of 90’s. By the way: at that time I had my own small laboratory , that allowed me to process high temperature colour papers like Fuji, Agfa and others. The only thing I have never tried was high temperature processing of colour negative films.

First years of XXIst century brought me to digital cameras era. My first digital camera was SONY DSC-H2 with 1/2.5”, 6Mpix sensor. Why this one? It was “SLR like”, equipped with electronic display with viewfinder as in SLR. Disadvantages of this display were low resolution (85000 points) and low refreshment ratio (6 times per second). Besides, camera was very good.

In 2010 I bought my next camera CANON EOS 450D with standard lens f3.5-5.6/18-55mm and additional CANON zoom f4.0-5.6/55-250mm. I used it for ten years and after such a long time I started to dream about full frame SLR camera. My selection was NIKON D750 body with TAMRON f3.5-6.3/28-300mm lens, and I think it’s my target camera. Full frame, high speed, 24Mpix sensor plus good lens – this is all I need. Of course it isn’t my only camera. For bike excursions or similar situations I have a small, pocket size SONY Cyber-shot DSC-WX220, however its possibilities plus 18.2Mpix sensor make it really good one.

What I’m most interested in photography are: architecture, landscape, nature, portrait from time to time. I’m not a professional photographer; I just like to do it for myself.

So it’s a short description, how my life with photography was and looks like now. But if a man lives quite a long time, there are many facts of life to be mentioned.

Read more
  • JoinedJune 2018
  • Occupationpensioner
  • HometownWarszawa
  • Current citySulejówek
  • CountryPoland

Testimonials

Nothing to show.